Motanka Podbiał pospolity
To BOŻE LICZKO stało się inspiracją.
Ten drobny żółty kwiatek, który przebija się przez zmarzniętą ziemię po trudnej zimie daję nam namiastkę upragnionego słonecznego koloru. Jest pełen determinacji, gotowy do pomocy gdy słyszy kaszlących, plujących i osłabionych "człowieków". Warto nad nim się pochylić, poświęcić mu ciut uwagi. Bo choć niepozorny, być może dla niektórych nieatrakcyjny skrywa moc. Jest intrygujący, gdyż posiada dwie fazy życia. Najpierw wytwarza kwiaty a dopiero później liście - to tak zwane określenie "syn przed ojcem" (tajemniczo?). Może to zamierzone działanie ? Kwiatek o miodowym aromacie przysłuży się by nie żężolić jak Ursus C-360. Natomiast liście uciszą opery żołądkowe wynikłe z głodu (komosa i podbiał gotowany z kaszą służył za pokarm). A gdy poczujesz się samotny to wystarczy przyłożyć spodnią część liścia do policzka a od razu samotnikowi jakoś lżej na duszy od tej miękkości "futerka" będzie. Gdy przypadkiem w jego poszukiwaniach stopy otrzesz to świeży liść podbiału jako okład doskonale ból ukoi.
Wiele określeń: końskie kopytko, ośla stopa, kaczyniec, białpuch czy kapusta sterników może poświadczyć jak był onegdaj dobrze znany i często wykorzystywany.
Więc idąc na spacer zerknij od czasu do czasu pod nogi a może ujrzysz te złote piegi Ziemi...
Kwiat, który tryska słońcem tam, gdzie ziemia wciąż pamięta zimę.
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador